piątek, 12 listopada 2010

Z dzienniczka Bakłarzana Podróżnika- wpis nr 9

Odetchnąłem z ulgą. Niestety taksówkarz zaczął mnie szukać. Właśnie podszedł do drzewa, za którym siedziałem. No to trzeba uciekać.

Biegłem już chyba około 200 km/h. Znaczy nie, trochę przesadziłem, około 20 km/h. Wskoczyłem do dziury, która zmieniła się w zjeżdżalnię, jak w jakimś figloparku. Taksówkarz też wskoczył. Zobaczyłem rozwidlenie dróg. Na szczęście ja wjechałem do jednego, a on do drugiego. Jak na nieszczęście rury znowu się połączyły. Zderzyliśmy się. Zaraz potem wypadliśmy. Ale ja wylądowałem, a taksówkarz wpadł w błąd graficzny. No i mam spokój.

Nagle zobaczyłem gościa z 20- metrową głową, 17,5- metrowym tłowiem i 20- centymetrowymi nogami. Co to za karykatura?! To się zaczyna robić naprawdę dziwne.
- Co cię tu sprowadza?- powiedział głosem jak Alvin z filmu ,,Alvin i wiewiórki''. Nie no, po prostu ŻAL!
- Yyy, ja tu przypadkiem wpadłem.
- Aha, to spadaj.
- Ale jak?- zapytałem wkurzony.
- No kurczę, nie wiem, ale jakoś się da.
- Jak?
- A co ja jestem, kurczę blade!
,, No nie da się gadać, po prostu''
- Może masz jakiś gadżet ze sklepiku. Na przykład...- powiedziała pokraka.
Nie no, ŻAL!
- Albo wróć zjeżdżalnią, no nie wiem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz