Nagle spadliśmy na jakąś kolorową trasę, ciągnącą się w nieskończoność. W tle widzieliśmy jakieś brązowe kwiaty. Leciała fajna muzyczka. Trasa zaczęła nas ciągnąć. Po chwili urwała się. Tylko z boku biegła dalej. My spadliśmy, ale jakaś postać z helikopterkiem nas podciągnęła. Chwilę, chwilę... coź mi to przypomina... no przecież! To Globox, przyjaciel Raymana! Ale jakiś taki zbakłarzaniony, bo fioletowy. I to wszystko ścieżka dźwiękowa!! Teraz rozumiem! Mamy przeskakiwać ze ścieżki na ścieżkę.
- Ej, Szaleniec! Słyszysz mnie!?
- No.
- Musimy przeskakiwać z trasy na trasę, jak się będzie urywać!
Gadaliśmy sobie tak cały czas, ale się droga urwała i spadliśmy znowu. A Globox powiedział:
- Ja wam tak ciągle nie będę pomagać, bo was to w ogóle nie obchodzi!! Ciągle tylko rozmawiacie i nie patrzycie, gdzie leziecie! Taki łatwy ten poziom wcale nie jest!
A ja powiedziałem:
- Przecież w Raymanie Globox ciągle go podciągał! Robił to w nieskończoność!
- Ale wy macie włączonego moda, który wszystko utrudnia!- odkrzyknął Globox.
- Ja o to nie prosiłem!
No cóż, trzeba się z tym pogodzić. Nawet nie taka zła ta traska. Wszędzie kolorowo!
- Chwila, a gdzie kryształy?! Powinny być do zbierania, w Raymanie chyba tak było!- spytał B. Szaleniec.
- To też jest w modzie, moi drodzy!- opowiedział Globox.
- Nie no, ja tak nie gram!!
Niespodziewanie wyskoczyliśmy w powietrze. Spojrzałem w dół. To ta pomarańczowo- czerwona odbijanka na końcu śćieżki! Przeniknęliśmy przez ziemię i znależliśmy się nad nią. Ujrzelismy drogowskaz z napisami: ,,WEFUF 60'' i ,,SRI DŹAJAWARDANAPURA KOTTE 110''. Jest...
badziewny blog
OdpowiedzUsuńW końcu każdy ma prawo do wyrażania własnej opini. A to, że komentarz ,,anonimowego'' został dodany prawie o tej samej godzinie co Mr. Rzapy to niby przypadek? Nędzny postęp.
OdpowiedzUsuń