piątek, 29 października 2010

Z dzienniczka Bakłarzana Podróżnika- wpis nr 3

Rzuciłem się do ucieczki. Gonili mnie strażnicy i jeszcze kilka innych cukini. Miałem ciągle coraz mniej sił. W końcu, licząc na to, że cukinie mnie nie zauważą, wbiegłem na schody, prowadzące do wielkiego domku na drzewie. Szkoda, że była tam cukinia...gdy tylko mnie zauważyła od razu wyrzuciła mnie przez okno.
Za mną rzuciły się cukinie. Spadły jedna na drugą. Długo potrwało ponowne zaczęcie ich gonitwy. Wtedy byłem już bardzo daleko od nich. Dotarłem do wielkiej groty. Ufff... wreszcie mogę odpocząć.

Ale tam były niedżwiedzie gatunku rzeszowskiego. Nie tak sobie to wyobrażałem...
,,No to fail''- pomyŹlałem. Niedżwiedzie od razu się na mnie rzuciły.
,,Przecież to tylko zwykły misio''- znowu pomyŹlałem. Muszę być spokojny.

Co by tu wymyŹlić...o, już mam. Rzucę tym patykiem w gniazdo pszczół, które widzę, a z niego wyleje się miód. Niedżwiedzie od razu tam pobiegną.

Ale pomysł się nie spisał. Wszystkie pszczoły podleciały do mnie i  zaczęły żądlić...

                                                    FAIL !!!!! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz